POST

Yosemite Firefall – ognisty wodospad

Zobaczenie Yosemite pod śniegiem już jest przeżyciem. Ale przygotowanie do drogi, w tym zakup łańcuchów i nauczenie się jak je założyć, to powód do dumy. A jeśli prócz tego, akurat podczas pobytu, zamkną park ze względu na warunki pogodowe i mam go w całości dla siebie - jest to znak z samej góry, że szczęście dopisze i zobaczę fenomen, który ma miejsce tylko tutaj.

Mam kilka przyrodniczych marzeń, oczywiście wszystkie w Stanach. Część nadal czeka, kilka udało się spełnić. W tym zobaczenie słynnego Firefall. To niezwykłe zjawisko, podczas którego wodospad Horsetail Fall na El Capitan jest podświetlany przez zachodzące słońce i przez kilka minut wygląda jak płynąca lawa.

Firefall

A jak to się stało, że wylądowałam w Kalifornii w tym czasie? Przełom roku był trudny (eufemizm). A na ciężki czas trzeba wdrożyć najlepsze co się ma. Dla mnie są to parki. Mój tata wykazał się maksymalną cierpliwością, gdy wysłałam wiadomość, że wyjeżdżam na jakiś czas i nie wiem kiedy wrócę. Pocieszeniem było, że do Ameryki, a nie np. Meksyku;) Wylatując w styczniu do Los Angeles musiałam spakować się na dwie pory roku. Bardzo ciepłą wiosnę i zimę z opadami śniegu. Była to też moja pierwsza samodzielna wyprawa, prawie dwumiesięczna. Przekroczyłam granice kilku stanów i swoje własne, szczególnie pogoda i warunki w niektórych miejscach dały mi się we znaki (Hawaje). Ale to co zobaczyłam, ten przyrodniczy spektakl, aż będzie mi ciężko opisać. Najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam.

KIEDY MOŻNA ZOBACZYĆ FIREFALL?

Yosemite Firefall pojawia się w drugiej połowie lutego i to pod warunkiem, że niebo będzie bezchmurne, spadnie wystarczająca ilość śniegu, który następnie stopnieje, by zasilić wspomniany Horsetail Fall, bo tak naprawdę nazywa się ten wodospad. Efekt płynącej lawy dzięki promieniom zachodzącego słońca wart jest całego tego szaleństwa, które ma miejsce w parku w tym czasie. Horsetail Fall spływa po wschodniej krawędzi El Capitan. Jest niewielki, bardzo zależny od warunków pogodowych i łatwo go przeoczyć.

CZY POTRZEBNA JEST REZERWACJA?

Zasady wjazdu do Yosemite National Park, nie tylko na czas występowania Firefall, mogą się zmieniać. W 2026 roku rezerwacja nie była wymagana, ale w poprzednich latach obowiązywała w wybrane dni lutego. Przed wyjazdem koniecznie sprawdźcie aktualne zasady na stronie parku.

SKĄD JEST NAJLEPSZY WIDOK NA WODOSPAD?

Dla mnie szczęśliwe okazały się daty 21 i 22 lutego. Były to dwa dni, kiedy prognozy wskazywały najlepszy efekt i tak faktycznie było. W wielu punktach wystawiono rozpiski z datami i przewidywaniami na pojawienia się Firefall. Jak zadzwonicie bezpośrednio do recepcji w Ahwahnee to może się podzielą wiedzą.

PARKING

Zacznijmy od tego, że najpierw trzeba auto zaparkować lub w ogóle go nie ruszać spod lodge jeśli macie nocleg. To był mój błąd. Spędziłam poranek i wczesne popołudnie na odwiedzeniu Visitor Center, przeszłam się do kilku atrakcji. Przed godziną 15 planowałam już rozkładać sprzęt. A byłam w samochodzie, przerażona, bo skręt do Yosemite Valley Lodge został zamknięty. Musiałam jechać dalej, do Yosemite Village i tam dopiero skręcić na Northside Drive. Pierwszy zjazd do YVL – ogrodzony. Drugi, to samo. Tu już miałam łzy w oczach. Wkońcu udało mi się wjechać. Odgarnięty śnieg i lód nie pomagają, nie można sobie przejechać boczkiem. Parking był absolutnie zawalony. Liczba miejsc wynosiła ZERO. Nienawidzę parkować w niedozwolonych miejscach, stresuje mnie to. Ale wyjścia nie było. Zostawiłam samochód przy recepcji, gdzie były 4 miejsca na czas zameldowania. Trudno, byłam gotowa zapłacić karę. Było mi wszystko jedno.

Ostatni i najbliższy parking (Yosemite Falls Parking), położony kawałek dalej, przy Camp 4, oczywiście był pełen. Jechanie tam to samobójstwo, bo droga jest jednokierunkowa. Czyli po minięciu go, będziecie musieli zrobić pełne koło, a to w najlepszym razie 30 – 40 minut.

Jeśli wszystko zawiedzie, zostaje Yosemite Village Parking, ale jest to kawałek drogi.

Wzdłuż Northside Drive są zatoczki i parkingi, ale zostały zablokowane lub przeznaczone dla osób niepełnosprawnych. Zostawienie tam auta np. dzień wcześniej nic nie da. Dostaniecie mandat. Dotyczy to odcinka od Lower Yosemite Fall do El Capitan Crossover.

VIEWING AREA

Drugi etap to przejście 2,4 km w jedną stronę (lub 4,8 km z Yosemite Village) do obszaru widokowego, który znajduje się w okolicach El Capitan Picnic Area. Jeden pas jezdni jest przeznaczony tylko dla pieszych. A to oznacza korek, strażnicy pokrzykują na kierowców, żeby się nie zatrzymywali ani nie zwalniali, nie ma mowy o zobaczeniu wodospadu z auta, a przegapienie go, bo się w korku utknie, jest bardzo prawdopodobne. Nie wyobrażam sobie z parku wyjeżdżać jak już będzie po wszystkim. Oceniam to na 1,5h lekko.
Jeśli nie chcecie iść, można skorzystać z shuttle (przystanek nr 8), ale ja bym nie zaryzykowała, bo wcale nie ma gwarancji, że zabierzecie się pierwszym kursem. Ludzi było mnóstwo.

Teraz jest czas na badanie terenu. Zaczęłam mijać pierwszych gapiów na swoich stanowiskach. Dla mnie było za dużo drzew, które przesłaniały wodospad. Miałam też wrażenie, że widok na Horsetail Fall jest pod zbyt dużym kątem. Wodospadu nie było kompletnie widać. Nie wyobrażajcie sobie ilości wody jak przy Yosemite Falls. To będzie raczej ledwo strużka. Szłam dalej. Robiło się lepiej, ale nie idealnie. Pamiętajcie, że macie tylko jedną szansę. Spektakl trwa może 10 minut. A to oznacza, że nie będzie mieli czasu, żeby miejsce zmienić.

O KTÓREJ BYĆ NA MIEJSCU?

Ja pękłam przy największym zbiorowisku. Siła tłumu. Bałam się iść dalej. Kręciłam się strasznie, a też nie można stanąć komuś przed obiektywem. Była godzina 16. Rozstawiłam się. Miałam ze sobą nawet krzesełko i koc. Ponad godzina czekania. A mój obiektyw zaczął opadać pod własnym ciężarem… Głupi ma szczęście, bo za mną stał pan, który miał statyw tej samej marki, a w nich są imbusy do dokręcania (ja swój zostawiłam w aucie, bo się spieszyłam). Pożyczył mi i sprzedał foto tipa jak teleobiektyw zamontować, żeby się to nie powtarzało. Nie miałam o tym pojęcia! Później zobaczyłam, że mam 50% baterii. Na zimnie… zapasowa bateria? Zgadza się – w aucie. Wytypowałam trzy osoby w najbliższym sąsiedztwie, które miały aparaty Sony. Zamierzałam błagać w razie potrzeby.

O godzinie 17:20 zaczęłam nagrywać i robić zdjęcia. Między 17:30 a 17:40 była kulminacja (21 luty 2026). Najlepsze jest to, że ludzkie oko jest naprawdę zawodne i przegapia niuanse. Oczywiście, kolory zmieniają się. Byłam zachwycona. To są niesamowite emocje. Jest się na końcu świata, w środku gigantycznego parku narodowego, wśród ludzi, którzy mają podobną zajawkę i wszyscy czekamy na coś naprawdę wyjątkowego. W śniegu po łydki:) Ale dopiero oglądając filmik w przyspieszonym tempie zobaczyłam jak wodospad faktycznie ze złotego zmienia się w pomarańczowy. Oraz na zdjęciach. Moja rada, nie przestawajcie cykać. Naprawdę można to przegapić, a Firefall znika tak szybko jak się pojawia. I nigdy nie wiadomo czy nie przyjdzie jakaś chmura.

El Capitan tuż przed zachodem słońca

Horsetail Fall Yosemite

Horsetail Fall golden hour

Horsetail Fall sunset

Firefall kolory

Firefall is ending

Firefall after sunset

Wracaliśmy w dzikim tłumie, już po ciemku, i nie mieściliśmy się na drodze. Mijające nas samochody praktycznie stały. W osłupienie wprawiła mnie jedna z kierujących, która pytała dokąd idziemy! Nikt jej nie odpowiedział. Chyba obowiązuje jakieś minimum parkowej wiedzy:)

Szczęśliwie mandatu nie dostałam, nikt na mnie nie czekał, żeby mi zwrócić uwagę. Przeparkowałam pod swój pokój i poszłam na zasłużoną kolację.

nps.gov

UKRYTY PUNKT WIDOKOWY

Pierwszego dnia, jadąc wzdłuż Southside Drive, zauważyłam małe zbiorowisko na poboczu. Drogi są jednokierunkowe dlatego czasu do namysłu nie było wcale, a pół miejsca czekało. Zatrzymałam się. Grupka liczyła na przejaśnienie i uchwycenie Firefall chociaż na chwilę. Okazało się, że jest to hidden spot, z którego można obserwować to zjawisko. Park był zamknięty, a prognozy kiepskie, dlatego obszar, który powinien być wyłączony z ruchu (zakaz zatrzymywania się zarówno dla pojazdów jak i pieszych, na drodze i poza nią), czyli od Cathedral Beach do Swinging Beach, był dostępny. Wprawdzie wkońcu pojawił się strażnik i kazał odjechać samochodom, które stały częściowo na drodze, a nie w zatoczce. Dyskusji nie było.

Firefall zamajaczył dosłownie na chwilę. Znajduje się mniej więcej w połowie opisanego odcinka. El Capitan szybko przesłoniły chmury, ale niespodziewanie za naszym plecami, podświetliły się poszarpane szczyty.

El Capitan Yosemite National Park

Niestety na kolejne dwa dni, które okazały się kulminacyjne jeśli chodzi o wodospad, każda zatoczka została zastawiona słupkami. W poprzednich latach brzeg się osunął pod naporem ludzi podziwiających zjawisko. Stąd zamknięcie tego obszaru.

nps.gov

NIEZBĘDNY SPRZĘT FOTOGRAFICZNY

Przede wszystkim teleobiektyw. Mój ma ogniskową 70-200 i szczerze mówiąc brakowało mi większego przybliżenia, szczególnie podczas erupcji wulkanu na Hawajach. Było to moje pierwsze doświadczenie z takim obiektywem, więc i tak jestem z siebie dumna, ale już dokupiłam telekonwerter. Druga pozycja to statyw. Im lżejszy tym lepszy, ale stabilny. Ja chwalę sobie ten od Peak Design, z włókna szklanego, wersja travel.

Yosemite Firefall
El Capitan i Firefall

POGODA

Bardzo obawiałam się mrozów, wkońcu to Sierra Nevada. Na pewno nie pomogła burza śnieżna i alerty, które zaczęłam dostawać w związku z moją rezerwacją. Zaczęli zamykać drogi dojazdowe. Przyznaję, przerosło mnie to. Nigdy nie prowadziłam w takich warunkach. Pomijam wypożyczone auto. A propos, to odbierając je na lotnisku przygotowałam się. Wylądowałam chyba ok. 5 rano, w Alamo pustki, miałam cały parking dla siebie. Pożałowałam dopłaty za auto z napędem na 4 koła (ewentualnie przełącznik na tryb jazdy w śniegu i błocie), licząc że takie będzie dostępne na miejscu. Były dwa. Kolejny punkt do odhaczenia to opony. O zimowych można w Kalifornii zapomnieć, ale są całoroczne. Sprawdziłam, który samochód ma takie. Oznaczenia są bardzo czytelne. Pan z obsługi doradził mi jeszcze bieżnik – wyglądał na bardziej przystosowany do górskich warunków. Miałam szczęście.

Yosemite w lutym
Upper Yosemite Fall zimą
Northside Drive Yosemite

El Capital Picnic Area
El Capitan w Parku Narodowym Yosemite

ZAMKNIĘCIE PARKU

W pierwotnym terminie, w którym miałam rezerwację, odpuściłam. Oczywiście nie było mowy o bezkosztowym odwołaniu albo zmianie dat. Jakiekolwiek argumenty, że warunki są coraz gorsze w ogóle do Aramark (operatora) nie trafiały. Wkońcu park zamknęli! Ale prawo wjazdu nadal mieli ci, którzy tam nocowali. O dziwo prognozy zaczęły się bardzo poprawiać i to na tyle, że apka w telefonie obiecywała pełne słońce. Teraz czekało mnie szukanie łańcuchów na opony. W LA nie jest to takie oczywiste. Udało mi się dopiero w trzecim Walmarcie. Kolejna dawka wiedzy z internetu, czyli jaki rozmiar muszę kupić. Następnie rozłożyłam je sobie na parkingu i podjęłam próbę założenia. I tak przygotowana ruszyłam w góry.

Kilka godzin później, po dwóch kontrolach przy wjeździe do Yosemite (musiałam pokazać rezerwację noclegu, a strażnik upewnił się, że mam odpowiednie opony), otrzymaniu informacji, że na ten moment łańcuchy nie są wymagane, wjechałam do innego wymiaru. To jak Yosemite National Park wygląda zimą, całkowicie pokryty śniegiem, wprawiło mnie w prawdziwy zachwyt. Miałam tylko popołudnie, by porobić zdjęcia tym okolicznościom, bo temperatura była na sporym plusie. Kolejnego dnia na drzewach już nic nie zostało.

Pierwszego dnia pobytu, przy pełnym zachmurzeniu, byłam ubrana na cebulę. Ocieplane getry, puchowa spódniczka (moje odkrycie!), grube skarpety, chyba cztery warstwy na górze i na to cienka, ale bardzo ciepła puchówka. Za to już w słońcu było naprawdę ciepło. Wystarczyły same getry i gruby polar. O ile jest się w ruchu. Bo czekając na Firefall, w cieniu, stojąc przy statywie, było mi zimno, mimo że miałam na sobie wszystkie warstwy. Trzeba się przygotować.
Minusowe temperatury były tylko w nocy.

Yosemite Southside Drive

ARESZTOWANIE W PARKU NARODOWYM

Byłam świadkiem naprawdę groźnie wyglądającej sytuacji. Trzy samochody Rangersów, tych z bronią, zepchnięte na pobocze BMW i skuty kajdankami mężczyzna (podobno miało znaczenie, że ręce miał z tyłu). Ciężko mi było sobie wyobrazić co trzeba zrobić w parku, żeby skończyło się taką aferą. Kilka godzin później zebrałam się na odwagę i podeszłam do strażnika, który pilnował, żeby żadne więcej auto nie wpadło na pomysł zatrzymywania się przy tym ukrytym punkcie widokowym. Był ewidentnie nie w humorze, najgrzeczniej jak umiałam spytałam czy mogę dowiedzieć się za co został aresztowany ten turysta. Okazało się, że nie zatrzymał się na wezwanie i wjechał do parku pomimo zamknięcia.

ŁAŃCUCHY NA KOŁA

Informację o tym czy łańcuchy są obowiązkowe i gdzie, znaleźć można na parkowej stronie lub dzwoniąc pod numer 209/372-0200 (następnie wybieramy 1 i 1).

Znaki drogowe informujące jaki stopień obowiązuje:

R0: brak wymogu

R1: musisz założyć łańcuchy na koła napędowe swojego samochodu, chyba że ma opony zimowe zamontowane na co najmniej dwóch kołach napędowych. Opony na błoto i śnieg kwalifikują się jako opony zimowe (oznaczenie „m+s” lub podobne). Każdy pojazd musi być wyposażony w łańcuchy.

R2: musisz założyć łańcuchy na koła napędowe swojego samochodu, chyba że samochód ma opony zimowe założone na wszystkie cztery koła oraz ma włączony napęd na cztery koła. Ponownie, każdy pojazd musi być wyposażony w łańcuchy.

R3: wymagane łańcuchy bez wyjątków

R1

POZOSTAŁE ATRAKCJE W PARKU

Nie tylko wodospadem człowiek żyje. Coś w ciągu dnia trzeba robić.

Zaskoczenia nie było, że słynne Tioga i Glacier Point Road są zamknięte (od listopada do maja, ale daty otwarcia tych dróg nie są stałe). Najbardziej dostępna pozostaje Yosemite Valley. Poruszanie się samochodem było bezproblemowe, drogi czarne, ale parkingi pod lodge skute lodem. Przejście szlakiem z Yosemite Valley Lodge pod Lower Yosemite Fall odśnieżone. Ale już przecinanie Cook’s Meadow wiązało się z brodzeniem w śniegu po kolana. Była dosłownie jedna wydeptana ścieżka. Punkty widokowe wzdłuż North i Southside Dr. mają kilka miejsc postojowych. Natomiast Valley Loop Trail była w całości pod śniegiem, a spacer wzdłuż drogi nie był możliwy ze względu na zbyt duży ruch. Dalsze szlaki bez raków, a w sumie to rakiet śnieżnych, były nieosiągalne. Ja przeszłam się tylko do Mirror Lake, ale szczerze mówiąc nie było zupełnie efektu.

Nie jestem wielką fanką Tunnel View, ale pozostaje punktem obowiązkowym. Widokówki z parkowych mostów, odbicia Half Dome w rzece, przepiękny widok na Bridevail Fall czy po prostu przejażdżka wsród ośnieżonych drzew sprawiły, że Yosemite znalazło się naprawdę wysoko w moim rankingu. Do tego wszystkie wodospady tętniły w najlepsze.

Yosemite Tunnel View zimą

Tunnel View

Upper Yosemite Fall z odbiciem w jeziorze

Upper Yosemite Fall

Yosemite Valley View

Yosemite Valley View

Half Dome z Sentinel Bridge

widok z Sentinel Bridge

Bridalveil View

Bridalveil View

NOCLEG I POSIŁKI

Baza noclegowa w Parku Narodowym Yosemite jest spora. Miejsc było bardzo dużo w lutym, czekałam z rezerwacją do ostatniej chwili. Gdy prognozy pogody zmieniły się i była szansa na słońce, Yosemite Valley Lodge wyprzedało się, ale w Ahwahnee miejsca nadal były. Ten pierwszy ośrodek jest przyzwoity. Typowy jak na parkowe warunki. Natomiast drugi nie jest warty swojej ceny. Oczywiście, sam budynek jest imponujący, historyczny, ma przepiękne lobby z kominkiem, pokoje są jasne, łazienki wyraźnie lepsze, ale nadal stare. Biorąc pod uwagę ile czasu spędza się w pokoju hotelowym, czyli tylko tam śpimy, to podwójna cena jest przesadą – mówimy o 800$ za dobę. Jedyne co muszę im oddać, to śniadania. Nie da się zjeść normalnego posiłku nigdzie indziej. O każdej porze dnia obowiązuje a la carte menu. Wyjątkiem jest niedziela i ambitny bufet, ale bardzo drogi.

Po spędzeniu dwóch nocy w Yosemite Valley Lodge (kolacja była bardzo smaczna w Mountain Room Restaurant) i jednej w Ahwahnee, rezerwacje na kolejny pobyt zrobiłam w całości w YVL.

Wszystkie punkty w Curry Village są zamknięte na sezon.

The Ahwahnee

Ahwahnee

Komentarze

0 Komentarze