POST

Havasupai – kompletny przewodnik po Havasu Falls

Rezerwat plemienia Havasupai został założony w 1880 roku. Obejmuje on obszar ponad 750 km² kanionów i poszarpanych płaskowyżów, przylegających do zachodniej krawędzi Grand Canyon South Rim. Tutejsze lazurowe wodospady to cud natury, a przejście szlaku na dno Wielkiego Kanionu uważane jest za jedno z większych wyzwań.

Historię z Havasupai mam niezłą. Z cyklu 'jak się uprę, to się uda’. W 2019 roku, gdy rezerwację do tamtejszej lodge można było zrobić wyłącznie telefonicznie, a w internecie krążyły zrzuty ekranów, gdzie ktoś dzwonił ponad 100 razy (bezskutecznie), ja odczekawszy kilka sygnałów odsunęłam telefon od ucha i w momencie naciskania przycisku kończącego połączenie – usłyszałam po drugiej stronie 'hello’. Ale było już za późno, mózg nie zdążył przesłać impulsu. Rozłączyłam się. Wyobrażacie sobie moją minę? Zadzwoniłam od razu ponownie i jakimś cudem odebrali. Udało mi się zrobić rezerwację na wybraną datę w 2020. I przyszła pandemia. Na zwrot pieniędzy czekałam 2 lata. Wjazdy do USA stały się ponownie możliwe, ale Havasupai otworzyło się dopiero rok później. Jak łatwo się domyślić – ceny poszybowały, ale za to pojawiła się opcja rezerwacji online.

Zabierając się za tworzenie planu wyprawy w lutym 2025 roku, nie było wielkiego problemu z dostępnością, chociaż akurat mój miesiąc był wyprzedany. Nie chciałam zahaczać o listopad, obawiając się temperatury wody. Znowu we wrześniu mogłaby pokonać nas pogoda. Poświęciłam bitą godzinę na klikanie w każdą możliwą październikową datę, aż wkońcu system mnie puścił! Nie wiem jak to się stało, ale pod ten termin ułożyłam cały plan wycieczki.

REZERWACJE

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, zasady zmieniały się. I to diametralnie. Prócz wspomnianego dzwonienia oraz przeklikiwania kalendarza, było przeglądanie listy transferów, czyli możliwość odkupienia już dokonanej przez kogoś rezerwacji przez oficjalny system, co było super, szczególnie dla osób polujących na konkretne daty, często na ostatnią chwilę. A ten ktoś komu zmieniły się plany, odzyskiwał pieniądze. Bo opcji anulowania nigdy nie było. Wszystko przepadało.

Teraz zrezygnowali z opcji transferu, daty wracają do puli, a turyści mogą odzyskać 50% poniesionych kosztów. Niby lepsza pewna połowa niż nic, w sytuacji, gdy jednak nie znajdzie się chętny na nasze daty. Wydaje mi się, że furia niedoszłych odwiedzających sięgnęła zenitu i nawet Indianie musieli wkońcu się ugiąć i coś z siebie dać. Warunek jest jeden. Rezygnację trzeba zgłosić minimum 90 dni wcześniej (oczywiście jest mini wyjątek w postaci early access fee). Nie musze dodawać, że nawet jeśli będzie klęska żywiołowa (np. powódź na terenie rezerwatu), kolejna pandemia, a nawet wojna, to zwrotów nie ma?

System otwiera się 1 lutego o godzinie 8:00 czasu Arizony. Wcześniejszy dostęp umożliwia dokonanie rezerwacji w terminie 21-31 stycznia za dodatkową opłatą: 40$ fee za kemping i 160$ za lodge.

Jedyna dostępna forma kontaktu to email: support@havasupaireservations.com.

KOSZTY

Campground permit kosztuje 455$ od osoby za 3 noce, a lodge permit to wydatek 2277$ za pokój (maksymalnie 4 osoby). Minimalny pobyt to również 3 noclegi.

Jeśli ktoś ma potrzebę, może dopłacić do osiołka lub konia, które przejmą plecaki. Tą opcję można dodać podczas robienia rezerwacji. Kolejna zmiana to konieczność wykupienia usługi w obie strony, w cenie 400$ (do 4 sztuk bagażu). Jak masz jeden plecak to i tak płacisz cztery stówki:) Dopuszczalna maksymalna waga oraz wymiary, godziny przyjęć oraz wszelkie inne informacje dostępne na stronie.

CHECK IN

W pierwszej kolejności zgłaszamy się do biura w Grand Canyon Caverns & Inn, gdzie najlepiej nocować. Check in jest możliwy w godzinach 6-18, w dniu zejścia lub dzień wcześniej. Nie musicie się stresować, że nie dojedziecie na miejsce na czas, ale trzeba się liczyć, szczególnie w najbardziej upalne miesiące, że nie pojawicie się na szlaku przed wschodem słońca. Trzeba mieć to na uwadze. Punkt zgłoszeń jest dobrze oznaczony – nie jest to recepcja hotelu.

Individual permit holders czy group leaders muszą stawić się osobiście, z paszportem. Pozostali członkowie grupy nie muszą być obecni.

Otrzymujemy opaski na nadgarstki (nowość), permit tags dla plecaków oraz parking permit, zawierający nazwisko, numer rezerwacji, tablice rejestracyjne, daty pobytu oraz czy zatrzymujemy się na kempingu czy hotelu – który trzeba zostawić za szybą samochodu. Musimy też podpisać, że zgadzamy się z obowiązującymi zasadami i będziemy ich przestrzegać pod groźbą kary. Wymieniamy osoby towarzyszące oraz dostajemy mapki. Dokumenty należy zabrać ze sobą, będzie trzeba okazać je ponownie w rejestracji już na miejscu.

GRAND CANYON CAVERNS & INN

Motel położony przy Route 66, niby w Peach Spring, ale jednak nie bardzo. Cicho, zupełnie przyzwoicie, w bardzo rozsądnej cenie. Pobliska knajpa, Grand Canyon Caverns Grill, o dziwo okej. Na miejscu jest nieźle zaopatrzony sklepik. Śniadanie otwarte bardzo wcześnie i typowe, czyli tost z dżemem. Koniecznie zaopatrzcie się wcześniej, by dobrze zjeść. Ja pokpiłam sprawę. Jajecznica liofilizowana okazała się niezjadliwa, nie miałam swojego pieczywa. Skończyło się na suszonej wołowinie, serkach, batonach i chrupkach.

Drugi motel to Hualapai Lodge, któremu podejrzanie urosła średnia na Bookingu. Przeważają te, że jest nędzny, ja nie zaryzykowałam ze względu na hałas przejeżdzających pociągów. Poza tym wybór tego noclegu jest dla mnie bezsensu skoro check in przed zejściem na szlak odbywa się w Grand Canyon Caverns & Inn.

UWAGA! Zatankujcie samochód. Do Hilltop, czyli miejsca skąd rozpoczniecie przygodę, jest prawie 100 km. A jeszcze trzeba wrócić. Ja z przerażeniem patrzyłam jak szybko znikało paliwo, a mieliśmy pół baku! Przecież powinno wystarczyć. A wracaliśmy na głębokiej rezerwie. Przy wspomnianym Inn nie ma stacji benzynowej.

OPIS SZLAKU

Nikt nas nie sprawdzał. Szczerze mówiąc to podczas całej wycieczki miałam z tyłu głowy, że gdyby ktoś postanowił jednak złamać wszelkie reguły i po prostu do wodospadów zejść i miał formę pozwalającą mu tego samego dnia wyjść (jest to do zrobienia i nie trzeba być ultra maratończykiem), to nikt by się nie zorientował. Dostaliśmy zawieszki do plecaków z datą pobytu, ale nie mieliśmy ich na widoku. Ale od 2026 weszła kolejna zmiana – wprowadzono obowiązkowe opaski, które trzeba mieć na ręce przez cały czas. Taki trochę all inclusive;) tylko nic nie dostajecie w cenie. Poza naturą oczywiście!

HUALAPAI HILLTOP

Zabronione jest spanie w samochodzie, nawet jeśli macie vana czy kampera.

Przy krawędzi Hilltop Trailhead stanęliśmy chwilę po 8 rano. Temperatura na krótkie spodenki i cieplejszą górę. Ale jak tylko wyszliśmy z cienia Kanionu, wszystkie warstwy wylądowały w plecakach. Droga w dół jest łatwa. Kamienista, a miejscami piaszczysta. Słońce grzało, ale bez tragedii. Najciężej, dosłownie, było z plecakami. Nie wyobrażam sobie nieść całego wyposażenia na kemping. To nie na moje plecy. Wspólnik się nie odzywał. A to mu się nie zdarza.

Wielki Kanion zachodnia część

HAVASU FALLS TRAIL

Z Hilltop idziemy prawie 13 km do Supai Village, wioski w której znajduje się lodge, knajpa, sklep, lądowisko oraz całe tamtejsze życie, które jest prawdziwą nędzą. Przy chatach panuje typowy amerykański bałagan, żeby nie napisać syf. Tylko szkoła jest zadbana. Wszystko wygląda tak jakby miało się zaraz zawalić. Domki w naszych ROD to podobny poziom, a może lepszy… Trasa zajęła nam niecałe 4 godziny. Zejście jest strome, ale krótkie (ponad 2 km) i ma kilkanaście zakrętów. Myślę, że szliśmy 40 minut (zapomniałam włączyć All Trails). Dalej jest zaskakująco monotonnie. Wielki Kanion w tej części nie jest niestety malowniczy. Nie ma nic wspólnego z South Rim i parkiem narodowym.
Będą was mijać transporty. Zwierzęta mają pierwszeństwo.

Cały szlak jest bardzo czytelny, nie ma fragmentów, gdzie można by się zgubić.

Havasu Falls Trail Grand Canyon
Havasu Falls Trail szlak

Wielki Kanion - szlak
Havasu Falls Trail

Cień pojawia się. Jest gdzie odpocząć. Gdy dojdziecie do słynnego znaku Supai – ostatnia prosta przed wami, właśnie przeszliście 11 km! Zaczynają się drzewa i widać rzekę.

Supai znak

Do pierwszego i najważniejszego wodospadu, czyli Havasu Falls, mamy kolejne 3 km. Campground jest kilkaset metrów dalej. Droga cały czas prowadzi w dół.

WODA

Objuczyłam wspólnika w 8 litrów wody. O ile paliwa mogło nam zabraknąć, tak do kwestii wody podeszłam bardzo poważnie. Na trasie nie ma żadnego źródła wody, a nawet gdyby był, to bałabym się skorzystać, chociaż tabletki do uzdatniania miałam ze sobą. Co do ilości wody to totalnie przestrzeliłam. Wypiliśmy ok. 1,5l na osobę. Gdyby było jeszcze cieplej i tak starczyłoby nam po 2l.

HELIKOPTER

Lądowisko dla helikopterów znajduje się na początku parkingu przy Hilltop, trochę poniżej drogi. W Supai – zaraz na początku zabudowań.

Firmy obsługujące tą trasę zmieniają się co chwilę. Ja zdążyłam skontaktować się z dwoma. Pierwsza nie przyjmowała w ogóle rezerwacji, ale chociaż odpisali w jakie dni latają. Informacja krytyczna skoro okazało się, że nie było to codziennie! Druga na swojej oficjalnej stronie nawet nie miała wzmianki o Havasupai, ale na jednym forum znalazłam zdjęcie kartki, gdzie był numer telefonu oraz email do osoby, która zajmowała się właśnie tym połączeniem. One Span Powerline Service. Kilka tygodni zajęło mi przesłanie naszych danych, otrzymanie potwierdzenia, proszenie się o link do płatności (bezskutecznie) – również smsowo, żeby na miejscu pilot powiedział mi, że nie ma nas na liście. Ale w dniu wylotu mamy się zgłosić, będzie mnie pamiętał. Tak też się stało. Podróż kosztowała 300$ za dwie osoby. Można było zapłacić tylko gotówką! Paragon został wydany.

Tak, załapaliśmy się na powrót helikopterem. Lecieliśmy bez drzwi, bez słuchawek, ale pasy były:) Upiekła się nam trzynastokilometrowa trasa powrotna, w tym najbardziej hardcorowa końcówka i coś czuję, że wdrapywalibyśmy się 2 godziny minimum, mimo pustych plecaków. Najgorszy odcinek nie jest długi, ale jest to ściana Kanionu. Cień jest do 8 rano albo dopiero wieczorem.
Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia i zastanawiałam się czy wylot z Havasupai nie spowoduje, że trekking nie jest zaliczony. Ale zrobiliśmy łącznie 37 km w niecałe 2 dni. Nie ma wstydu.

Z tego co widziałam, One Span już nie obsługuje rezerwatu, ale za to pojawiła się oficjalna informacja o takiej usłudze.

Na grupach za to gruchnęła wieść, że można wynająć prywatny transport konny od miejscowych. Nie znam cen, ale polecają Brittney: BHanna223@gmail.com

helikopter Wielki Kanion

helikopter na tle Wielkiego Kanionu

NAJLEPSZY CZAS NA HAVASUPAI

Każda pora roku ma swoje plusy i minusy. W chłodniejsze miesiące trekking nie będzie aż tak męczący, za to latem przekraczanie rzeki to czysta przyjemność. My byliśmy pod koniec października i szczerze mówiąc nie chcieliśmy zmoczyć tyłków. Szukaliśmy kamieni, po których moglibyśmy przeprawić się, łapaliśmy gałęzi, żeby spektakularnie nie skończyć cali w wodzie. Trasa od Mooney Falls do Beaver jest prawie cała w cieniu. Rzeka nie była zimna, ale spodenki by nam tak szybko nie wyschły. A już na pewno nie było potrzeby, że się wykąpać. Ja bym zmarła. W drodze powrotnej miałam już bluzę na sobie.

WODOSPADY

Czekają 3 przeprawy przez rzekę, mieliśmy zagwozdkę, w którym miejscu lazur przeciąć. Nie wiedzieliśmy czy w konkretnym miejscu może jest najpłycej. Znalazłam wkońcu wieżyczkę z kamieni, ale zdecydowaliśmy się poszukać jakiejś alternatywy. Koniec końców udało się nam pokonać szlak na sucho (woda do kolan) i jest to możliwe, tylko trzeba się trochę pokręcić.
Ścieżek jest kilka, ale każda prowadzi do celu (All Trails trochę głupieje).

W Supai jak i na wszystkich szlakach do wodospadów jest nieutwardzona, mączna droga, która strasznie pyli. Warto do sandałów do wody, jeśli chcecie pokonać w nich trasę, założyć na początek skarpety. Ja miałam ze sobą dwie pary butów, bo ten piach był utrapieniem i bałam się obtarć.

HAVASU FALLS

Najsłynniejszy wodospad położony jest tuż przed kempingiem, niecałe 3 km od lodge. Po drodze będziecie mijać Fifty Foot Falls oraz Old Navajo i Little Navajo Falls, ale szczerze mówiąc ledwo je widać. Nie wiedzieliśmy nawet jak do nich zejść, ale też niespecjalnie nam zależało.

Mierzący ok. 30 metrów, jest widokówką Havasupai. Mieliśmy nawet przyjemność być świadkami zaślubin! Najefektowniej zdecydowanie wygląda z góry. Na dno prowadzi normalna ścieżka, są stoły piknikowe.

Moim zdaniem najładniejsze zdjęcia zrobicie po godzinie 17, gdy słońce nie oświetla już ścian kanionu.

Havasu Falls
Havasupai

MOONEY FALLS

Po 5 km zaczyna się prawdziwa przygoda. Dla mnie była to największa niewiadoma, naczytałam się niestworzonych historii, a wcale nie było tak źle. Bardziej martwiłam się aparatem fotograficznym, na który zawiewało mi wodę… Są drabiny, strome i zdradliwe stopnie, łańcuchy. Będą 53 metry pionowej ściany do pokonania, w tym 2 jaskinie. Przez pierwszą po prostu schodzicie tyłem. Z drugiej roztacza się TEN widok, ale trzeba się skupić. Unosząca się mgiełka z wodospadu nie pomaga. Bardzo przydatne są rękawiczki. My mieliśmy takie ogrodowe. Łańcuchy są śliskie, a bardzo pewny chwyt jest kluczowy.
Wodospad ma 61 m i robi wrażenie, gdy jest się na dnie.

Czytałam o kolejkach, szczególnie, gdy ktoś wpadnie w panikę albo jest naprawdę powolny. My byliśmy sami. Nie uważam pokonania tego zejścia za bardzo trudne. Trzeba uważać, to bez dwóch zdań. Upadek może być fatalny w skutkach, a pomoc po prostu nie nadejdzie.

Szlak na dno i obszar za Mooney Falls są dostępne tylko w ciągu dnia.

jaskinia Mooney Falls

na dnie Mooney Falls

Mooney Falls drabinki

Mooney Falls

BEAVER FALLS

Prawie 10 km w jedną stronę z Supai do Beaver Falls, które zajęło nam trochę ponad 2,5 godziny. Nie potrafię się zdecydować czy to jest mój numer jeden czy Havasu Falls. Jest tu tak pięknie, tak inaczej. Nie ma prawie w ogóle ludzi. Zdjęcia robią się same (wczesne popołudnie).

Prawie na samym końcu trasy nie dajcie się zwieść. Wodospady bardzo podobne do Beaver Falls potrafią zmylić. Sami minęliśmy grupkę turystów, którzy komentowali, że liczyli na coś bardziej imponującego. Od razu dałam im znać, żeby szli za nami, bo zostało pół kilometra. Będzie kilka drabinek i wspięć na skały.

Beaver Falls

Havasupai Beaver Falls

CONFLUENCE

Ostatnia atrakcja na mapie. Trzeba pokonać łącznie ok. 18 km, przeprawić się pięciokrotnie przez strumień i znajdziemy się na terenie Grand Canyon National Park, gdzie niebiesko-zielona Havasu Creek spotyka się z Colorado River. Rzeki nie mieszają się ze sobą. Nie wiem dlaczego to zjawisko tak na mnie działa, ale chciałabym to zobaczyć. Szczególnie jak Kolorado ma gorszy dzień i jest brunatna!

CZY WARTO?

Absolutnie tak.
Havasupai to jedno z czterech moich amerykańskich, przyrodniczych marzeń. Przeszło moje oczekiwania. Te kolory! I świadomość, że jest się na końcu świata, minęło tyle lat, a ja wróciłam do Stanów, przeszłam tyle kilometrów, spędzę kilka dni w rezerwacie i właśnie stoję nad najpiękniejszym wodospadem na świecie – warto było czekać i cena nie gra tu roli.

Zarówno Havasu Falls, Mooney Falls jak i Beaver Falls bez problemu można zobaczyć w pół dnia. Chcieliśmy nazajutrz po zejściu do Kanionu wyruszyć dosyć wcześnie, ale zaczęło padać. Wypogodziło się w 100% jakieś 2h później. Pokonaliśmy ok. 20 km w 5 godzin i zobaczyliśmy wszystko co chcieliśmy. Oczywiście, że marzyło mi się Confluence, ale nie przeszłabym jeszcze raz tego samego szlaku następnego dnia. Przede wszystkim nie chciałoby mi się pokonywać tej samej trasy, ale jednak fizycznie też nie dałabym rady, o czym przekonałam się późnym wieczorem. Confluence trzeba zrobić od razu albo wcale. Sam szlak nie jest jakiś wielce wyjątkowy. To zejście przy Mooney Falls i wodospady są.

W tej sytuacji mieliśmy po jakiś 32 godzinach od wyruszenia z Hilltop, zaliczone wszystkie atrakcje. Decyzja była natychmiastowa – spadamy stąd. Poszliśmy prosto na helipad zapytać o szanse odlotu jeszcze dzisiaj. Dostaliśmy godzinę na spakowanie się i odlecieliśmy ostatnim kursem (ok. 17:30). Spaliśmy tylko 1 noc i uważam, że to w zupełności wystarczy. Zostawanie dla samego zostawania mija się z celem. To nie są warunki, w których można odpocząć.

Ciekawie zrobiło się podczas jazdy do Las Vegas. W czasie przerwy na frytki z Maca… mieliśmy problem, żeby wysiąść z auta. Nogi odmówiły nam posłuszeństwa:) Nigdy w życiu się tak nie czułam.

Po napisaniu tego artykułu przesłałam go wspólnikowi. Skomentował po 9 miesiącach, że musieliby Four Seasons otworzyć na dole, żeby drugi raz się zdecydował. Że mam farta, że nie miał pojęcia na co się pisze! Ale było naprawdę pięknie i jest z nas dumny. Tylko miał za małe buty i nigdy więcej nie weźmie na plecy tylu kilogramów:) Lekcja odrobiona.

POWODZIE NATYCHMIASTOWE

Chociaż flash floods mogą wystąpić o każdej porze roku, pora monsunowa trwa od czerwca do września. Widziałam filmiki kompletnie zalanego kempingu oraz wpisy osób, które prosiły o sygnał jeśli komuś udało się znaleźć konkretne rzeczy, które porwała woda. Nikomu na szczęście nic się nie stało. Było to raptem kilka tygodni przed naszą datą. Woda z turkusowej zrobiła się brunatna. Straszny widok. Jeszcze podczas trekkingu do Beaver Falls widzieliśmy znaki, że szlak jest zamknięty przez powódź (nie zdjęli go).

CO SPAKOWAĆ DO PLECAKA?

Niezbędne minimum. Każde 100 gram ma znaczenie. Moja lista obejmuje wyłącznie ciepłe miesiące oraz nocleg w motelu. Mydło, szampon (ja wzięłam ze sobą miniaturki, ale na miejscu okazało się, że niepotrzebnie), papier i ręczniki są w każdym z pokoi.

– ultralekki plecak, ale z wyprofilowanymi i przewiewnymi plecami oraz wszelkimi paskami (biodrowy, piersiowy). Ja zdecydowałam się na XC2 20l marki Pajak i jestem nim zachwycona. Zmieściłam absolutnie wszystko, jest bardzo wygodny i waży raptem 420 g

– 1 krótkie i szybkoschnące spodenki, 2 koszulki, 1 bluza, kurtka przeciwdeszczowa (kostium kąpielowy + ręcznik szybkoschnący), bielizna, skarpety, buty trekkingowe – wcale nie muszą to być buciory za kostkę (ja noszę wyłącznie obuwie sportowe z Ecco), buty do wody z zakrytymi palcami dowolnej marki, byle były wygodne. Obowiązuje kluczowa zasada, że buty mają być o rozmiar za duże. Obie pary.

– czapka z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne. Mieliśmy kije ze sobą, ale ich nie użyliśmy. Na szlakach do wodospadów nie są potrzebne.

– 2l wody na osobę, przekąski, zapas jedzenia według uznania. Zabrałam tabletki do uzdatniania wody, ponieważ trafiłam na komentarze, że woda w wiosce zaszkodziła turystom. Nie wiem ile w tym prawdy, ja na wszelki wypadek piłam tylko naszą.

– rękawiczki do zejścia do Mooney Falls jeśli chcecie mieć własne i suche. Przy łańcuchach leży ich bardzo dużo i można sobie pożyczyć.

– apteczka, plastry, leki, koc termiczny

– czołówki, ładowarka do sprzętu, powerbank

– miniatury przyborów kosmetycznych, zwykła szczoteczka do zębów zamiast elektrycznej. Ja nawet szczotki do włosów nie wzięłam:)

– dokumenty i gotówka

GRUPY NA FACEBOOKU

Wpiszcie w wyszukiwarkę Havasupai i pojawi się ich naprawdę sporo. Użytkownicy dzielą się swoim doświadczeniem, przeważnie trochę przesadzają, ale da radę wyłuskać najistotniejsze informacje. Wydaje mi się, że osoby decydujące się na ten trekking muszą już mieć jakieś doświadczenie, więc najlepiej znają swoje limity, czego się spodziewać i są odpowiedzialni. Przypadkowych turystów, którzy schodzą na dno Wielkiego Kanionu dla fotki, raczej tam nie ma, chociaż zaskoczona byłam wiekiem niektórych Amerykanów. Szanuję.

NOCLEG

Opcje są dwie. Nie mogą się bardziej różnić. Od warunków po cenę przede wszystkim. Poniżej, ramach ciekawostki, informacja o ile wszystko podrożało.

POLE NAMIOTOWE

Pierwszego lutego każdego roku rusza internetowa sprzedaż 350 miejsc na polu namiotowym na cały bieżący sezon, który trwa od lutego do listopada. Przed pandemią był to koszt 100$ od osoby (125$ w weekend) za dobę. Miejsce zajmuje się zgodnie z zasadą 'kto pierwszy ten lepszy’. Przez kemping przepływa lazurowa rzeczka, jest bardzo dużo cienia. Toalety są przyzwoite. Trochę daleko jest wioska. Nie chciałoby mi się pokonywać 3 km w jedną stronę, żeby cokolwiek kupić.
Jest wspólny stół, gdzie można zaopatrzyć się w jedzenie, akcesoria np. butle gazowe itd. które zostawili inni.

Havasupai campgroud

LODGE

W 2020 roku pokój kosztował 200$ za noc. Budynek i pokoje są bardzo przyzwoite. Klasyczny, amerykański motel. Możliwość wzięcia prysznica i położenia się po przejściu szlaku – bezcenna. Pokoje wyposażone są w lodówki i kuchenki mikrofalowe. Jest też czajnik w lobby oraz wspólny stół, gdzie można wybrać sobie coś do jedzenia bądź akurat potrzebne przybory – pozostałości po gościach.

Supai lodge

JEDZENIE

Czytałam bardzo dużo komentarzy, że godziny otwarcia (8-17) sklepu i kafejki są nieregularne albo wręcz potrafi być zamknięta. Nie potwierdzam tego. Asortyment był zaskakująco duży, łącznie z farbą do włosów. Nie żartuję. Dużo owoców, nabiału. Było w czym wybierać. W restauracji niestety fast food, a gdy chcieliśmy zamówić sałatkę z kurczakiem … okazało się, że nie ma sałaty. Zostaliśmy przy swoim jedzeniu z proszku. Gdzieś sprzedają jeszcze smażony chleb. Podobno pyszny. Uważam, że można ograniczyć ilość swoich zapasów, a tym samym odciążyć plecak. My mieliśmy po 3 opakowania na każdy dzień – wolałam zjeść suszone owoce, mięso, wafle ryżowe i serki. Na tak wymagającej wycieczce ja akurat nie jestem głodna i nie słabnę, ale to oczywiście indywidualna sprawa. Nadwyżką podzieliliśmy się z innymi.

KRÓTKIE PODSUMOWANIE

– hiking bez noclegu jest zabroniony
– nocny hiking jest niewskazany, natomiast przed wschodem słońca, szczególnie latem, zdecydowanie zalecany, by uniknąć upału w ciągu dnia
– na szlaku nie ma żadnego źródła wody pitnej
– jazda z Grand Canyon Village (South Rim) jak i Las Vegas do Hualapai Hilltop, gdzie znajduje się parking, zajmuje około 4 godzin
– zaplanuj 4-6 godzinną wędrówkę do, a 5-7 godzinną z powrotem
– trasa Hilltop Trailhead – Campground – Hilltop Trailhead liczy 32 km i 750 metrów przewyższenia (to tak jakbyśmy wspięli się i zeszli z Empire State Buildings…dwa razy)
– szlak zostanie zamknięty, jeśli temperatura będzie wyższa niż 48 stopni C
– na miejscu nie ma żadnej pomocy medycznej
– temperatura wody wynosi przez cały rok ok. 21 stopni C
– nurkowanie lub skakanie jest surowo zabronione, tak samo wspinanie się – kara wynosi 5000$, 10 letni zakaz wstępu oraz natychmiastowe wydalenie z terenu rezerwatu
– wszystko co wniosłeś musisz wynieść

Komentarze

0 Komentarze