North Cascades

Maple Pass Loop - panorama
Maple Pass Loop

2 768² km gór, lasów i jezior, które tworzą North Cascades National Park, Ross Lake National Recreation Area oraz Lake Chelan National Recreation Area.

Park Narodowy North Cascades to jeden z najrzadziej odwiedzanych parków narodowych z bardzo amerykańskiego powodu. Chyba tylko trzy atrakcje można zobaczyć ‘nie wychodząc z auta’. Znakomita większość szlaków prowadzi daleko w góry, do ukrytych jezior. Raj dla wspinaczy. Miła niespodzianka w postaci braku opłat za wjazd, ale w części obowiązuje National Forest Recreation Day Pass ($5), który wnosi się samodzielnie przed wyruszeniem na szlak.

North Cascades - ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie

ATRAKCJE

Zanim do nich przejdę, kilka słów wstępu. Nocleg mieliśmy w Mazama, aż 1,5h drogi od wjazdu do parku (jadąc z Seattle). Musieliśmy przejechać cały park, by tam dotrzeć, a że byliśmy po zachodzie słońca to guzik zobaczyliśmy. Visitor Center, które też jest w miarę na początku (Newhalem) oczywiście było już zamknięte. Odpadała opcja wrócenia następnego dnia, by zasięgnąć języka. W tej sytuacji zdaliśmy się na wiedzę właścicielki hotelu, która skupiła się tylko na najbliższym rejonie, Methow Valley. Moje niezadowolenie było znaczne, bo National Forest to nie National Park, szanujmy się, ale przeczesując internet i rozmawiając z miejscowymi miłośnikami wspinaczki, okazało się, że te najpopularniejsze i najładniejsze szlaki są właśnie tutaj. Zwracam honor.
Jedno popołudnie miałam wolne (mąż zdzierał opuszki palców na skałkach), naszywka sama się nie kupi, więc z kanapką wyruszyłam w podróż do Visitor Center, co z absurdalnego pomysłu przerodziło się w wyjątkowo słuszną decyzję (Diablo Lake), dodatkowo złapałam sygnał sieci komórkowej i mogłam odblokować swoją kartę kredytową, którą namiętnie mi blokowali przez cały wyjazd! Za to totalnym rozczarowaniem był cel mojej wyprawy. Rangerzy, żeby uniknąć jakiejkolwiek interakcji, przygotowali segregator z opisem wszystkich szlaków i kilkoma marnymi zdjęciami, opcja ‘obsłuż się sam’, zajęci byli sobą, a w sklepiku nie szło nawet kubka kupić. Żenada.

North Cascades Scenic Highway, główna i jedyna droga, która przecina park, będąca równocześnie częścią malowniczej Cascade Loop (początek 48 km od Seattle, licząca 708 km trasa, która biegnie przez Highway 2, Highway 97 i Highway 20). Ile z niej zobaczycie? Hmm:) Ale samo poczucie przez jakie tereny biegnie i co kryje się na szlakach, które są tuż tuż, powoduje, że jedzie się świetnie.

North Cascades Scenic Highway

Diablo Lake Overlook, na które patrzysz i nie wierzysz własnym oczom. Jaki kolor ma to jezioro! Ono po prostu świeci za dnia! Coś nieprawdopodobnego. Zatrzymałam się tylko przy punkcie widokowym, ale ta woda zasługuje na zdecydowanie więcej czasu. Widzę się w transparentnym kajaku!
Skąd ten turkus? W parku powstają setki potoków i strumieni, a te wyżej są często zasilane bezpośrednio przez wodę z lodowców i niosą drobno zmielone kawałki skał zwane mąką lodowcową. Ten proszek pozostaje zawieszony w jeziorach, do których wpływają strumienie, powodując również, że niektóre z nich wydają się bajecznie zielono-niebieskie. Thunder Creek jest szczególnie dobrze znany z tych cudownych właściwości, ponieważ powstaje aż z kilkudziesięciu lodowców i trafia właśnie do jeziora Diablo!

Diablo Lake Overlook
Diablo Lake

Washington Pass, najwyższy punkt w parku, który pewnie będziecie mijać kilkukrotnie, więc równie dobrze można się zatrzymać, ale mnie nic tu nie urzekło. Mąż twierdzi, że potencjał jest wyłącznie przy odpowiednim świetle, czyli klasyk. Wschód lub zachód słońca.

Washington Pass

Rainy Pass: Lake Ann (5,5 km i 213 m przewyższenia) i Maple Pass Loop (11,6 km i 610 m przewyższenia), ukryte zielone jeziorka, postrzępione szczyty. Pięknie. Widokówka z parku jest właśnie stąd. Warto się przemęczyć. Jeśli pójdziecie zgodnie ze wskazówkami zegara, niby jest łatwiej, chociaż ja podejrzewam, że mój mąż się po drodze pomylił i szliśmy jednak trudniejszą wersją:D

Maple Pass Loop - wyspa
Maple Pass Loop - kwiaty
Maple Pass Loop - widok
Maple Pass Loop - szczyt
Maple Pass Loop - zbliżenie
Maple Pass Loop Trail
Lake Ann
North Cascades - granica parku
Maple Pass Loop Trail - widok
Maple Pass Loop Trail - jezioro
Maple Pass Loop - szlak
Lake Ann - widok z oddali

Blue Lake (7 km i 320 m przewyższenia), łatwy i krótki szlak, nic specjalnego, jeśli było się na Maple Pass Loop, ale urokliwie, a spacerów nigdy za wiele. Tu wybrałam się sama i to przed 9 rano, nie było nikogo. Muszę przyznać, że samodzielne wędrówki nie są wcale takie świetne. Może nie obawiałam się zwierza, ale nie czułam się komfortowo. Wracało się dużo lepiej, ponieważ na szlaku pojawiło się już sporo osób. Jestem pełna uznania dla piechurów, którzy w pojedynkę pokonują taki Pacific Crest lub Appalachian Trail.

Blue Lake
Blue Lake - szlak
Blue Lake - kolor wody

Winthrop, miasteczko żywcem wyjęte z westernu, zadbane, ładne, porządnie wykonane, naprawdę przyjemnie się przejść, prócz tego mieszczą się tutaj niezłe knajpy. Na deser, tuż za rogiem, rozpoczyna się sielanka. Krajobraz zmienia się całkowicie. Znikają góry, a przed nami rozlewają się pola poprzetykane stodołami. Tęsknię za Arizoną i Utah, a te pagórki i kolory mi je przypomniały.

Winthrop - stodoła
Winthrop
Waszyngton - droga

https://www.nps.gov/noca/planyourvisit/upload/Wilderness-Trip-Planner-2017_compliant.pdf

NOCLEG

Jakby trudności było mało, z noclegiem w Parku Narodowym North Cascades też nie jest sprawa oczywista. Te oficjalne, parkowe są dwa: Ross Lake i Stehekin. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że ten pierwszy był kompletnie wyprzedany, a drugi położony w miejscu, które nie wydaje się atrakcyjne, by park poznać, ale to wszystko nieważne. Dostać się do nich można wyłącznie promem (ewentualnie wodolotem i oczywiście pieszo, z bagażem w ręce), na który obowiązuje osobna rezerwacja i kosztuje niemało. Ogólnie straszne zawracanie głowy. Jeśli chodzi o Stehekin to nie wymyśliłam sposobu jak z tak odciętego miejsca zwiedzać North Cascades.
Przeglądając Booking.com nie było lepiej. Noclegi są przed albo za parkiem. Te przed (jadąc od Seattle) już na zdjęciach wyglądały marnie. Mijając je po drodze cieszyłam się, że przepłaciłam za te z drugiej strony. Mowa o miejscowości Mazama, 18 minut od zachodniej granicy parku (a tak naprawdę to National Forest) i pierwszych szlaków. Zdecydowaliśmy się na Freestone Inn& Cabins. Pokoje bardzo duże, z kominkiem, z widokiem na staw. Super. A co najważniejsze, pozwolono nam zostać aż do 18:00 w dniu wymeldowania, żeby na spokojnie się wykąpać po szlakach, a przed podróżą do Montany.

http://www.rosslakeresort.com

https://lodgeatstehekin.com

POSIŁKI

Mazama Deli to odkrycie tego wyjazdu. Nie żebym była pionierem, bo sklep szturmują tłumy. Trafiliśmy tam przypadkiem, poszukując punktu wspinaczkowego i firmy, która wspinaczki organizuje. Słynne bajgle na śniadanie może nie do końca w moim guście, ale za to kanapki na lunch! Świeżusieńkie żytnie kromki z taką ilością dobra, że aż wypadało. Wszystko składane na zapleczu. Pycha! Na szlaku uszy się nam trzęsły. A słodkie wypieki? Jakie to szczęście, że później trzeba przejść kilkanaście kilometrów…
Restauracji jest mnóstwo, w Mazama i Winthrop. Od burgerowni, przez meksykańskie po luksusy z tarasem widokowym. Podtrzymuję opinię, że w tych rejonach można dobrze zjeść.
Dla równowagi śniadania we Freestone Inn są po prostu okropne. Nie będę się nawet rozpisywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane wpisy