Glacier

Park Narodowy Glacier
Grinnel Glacier Viewpoint

Nazwany przez George’a Bird Grinnell’a Koroną Kontynentu, zajmuje powierzchnię 4 098 km² oraz stanowi największy, nienaruszony ekosystem w Stanach Zjednoczonych. Lista żyjących tu gatunków roślin i zwierząt pozostaje niezmieniona od czasu wyprawy Lewisa i Clarka.

Park Narodowy Glacier w Montanie odkryłam niedługo po zaplanowaniu naszej pierwszej objazdówki, która obejmowała m.in. Yellowstone. Aż prosi się, żeby te dwa parki połączyć, nie tylko ze względu na ich położenie. Po dłuższym czasie spędzonym w Arizonie i Utah (Grand Canyon, Antelope Canyon, Horseshoe Bend, Monument Valley, Arches), mieliśmy delikatny przesyt czerwonych skał i pyłu. Bez żalu minęliśmy skręt do Canyonlands (zawitamy tu w marcu 2020).
Zaczynam doceniać zróżnicowanie przyrody, które może towarzyszyć podczas pokonywania kolejnych kilometrów. Po przyjeździe do Wyoming upajaliśmy się mgłą w Grand Teton, a gorące źródła Yellostone były wręcz orzeźwiające. Dla oczu. Wyobrażam sobie, że polodowcowe jeziora w Montanie stałyby się pewnego rodzaju nagrodą na koniec tamtej podróży. My do Glacier przyjechaliśmy prosto z North Cascades, odwiedziliśmy też Mt. Rainier, oba w stanie Waszyngton. Już trochę zielonych jezior było za nami, a przede wszystkim gór. Taka refleksja.

Glacier National Park był najważniejszym parkiem podczas tej wycieczki. Oczekiwania nie mieściły się w naszym samochodzie. Montana. Zaklinacz koni. Ja zaklinająca rzeczywistość. Rzeczywistość i rozczarowanie. Zaczęłam się zastanawiać czy doszłam do etapu, w którym wszystko co było amerykańskiego do zobaczenia już za mną. Później przekonaliśmy się, że Glacier swoje prawdziwe, spektakularne oblicze, ukazuje wyłącznie w odpowiednim świetle. Najlepiej wstać przed wschodem słońca i być z pierwszymi promieniami na Sun Point Nature Trail, później odespać i na chwilę przestać się ścigać. Z czasem, setkami kilometrów do pokonania, atrakcjami, których jest po prostu za dużo. A o zachodzie słońca być na odcinku Going-to-the-Sun Road pomiędzy Weeping Wall a Logan Pass. Nie będzie wielkim zaskoczeniem, że po całym dniu jeżdżenia wte i wewte, szukania miejsca, gdzie byłoby mniej ludzi, znoszeniem upału i byciem naprawdę zmęczonym, mój mąż ponownie wyszedł z siebie i chcąc dać mi coś, co uratuje zwiedzanie Glacier, jeszcze raz wjechał na główną drogę przecinającą park. Po 20 minutach staliśmy przy krawędzi, a ja miałam łzy w oczach z zachwytu. Tego co się przed nami działo, w dolinie, na szczytach Gór Skalistych, z zielenią i kwiatami, niebem… nie da się opisać. Był to najpiękniejszy zachód słońca jaki w życiu widziałam. I jestem pewna, że drugiego takiego nie będzie. Dla tego widoku warto tu przyjechać. Ten widok sprawił, że Park Narodowy Glacier jest w pierwszej trójce, która zrobiła na mnie największe wrażenie.

Glacier - mapa parku
nps.gov

ATRAKCJE

Sezon tutaj trwa bardzo krótko, od maja/czerwca do września. A to oznacza jedno. Tłumy ludzi. Był to pierwszy park z 18 do tej pory odwiedzonych, w którym przekonaliśmy się co oznacza pełny parking i pokonywanie szlaku w naprawdę licznym towarzystwie. Odbiera to 3/4 przyjemności, byliśmy poddenerwowani i się spieszyliśmy byle wszystkich wyprzedzić i nie obijać się łokciami. Tak było w Logan Pass, a przy Avalanche przed 9 rano samochody parkowały już przy drodze. Rozwiązania są dwa. Albo pobudka przed wschodem słońca albo postawić wszystko na rejon Many Glacier, co będzie jedyną słuszną decyzją, ponieważ jest tu bajecznie!

APGAR

Tu mieliśmy dwa noclegi i tylko stąd oglądaliśmy Lake McDonald, które szczerze mówiąc nie zwaliło nas z nóg. Dobra lokalizacja wypadowa do zwiedzania parku, choć nie najlepsza. Przy Visitor Center organizują Night Sky Astronomy. Każdy ma okazję spojrzeć przez teleskopy i posłuchać o gwiazdach.

W Apgar warto wypożyczyć bear spray, który kosztuje 9$ za dzień. Tak samo jak w Yellowstone, niedźwiedzie brunatne i grizzly po prostu tutaj są. Spotkanie ich jest bardzo prawdopodobne. Warto pamiętać, żeby na szlaku:
być w grupie
– wszelkie jedzenie i śmieci mieć zabezpieczone
– wiedzieć jak użyć bear spray
robić hałas szczególnie na zakrętach
– jeśli już napotkamy zwierza, przede wszystkim należy zachować spokój, nie uciekać, zejść mu z drogi (wiem, łatwo powiedzieć)

Lake McDonald - Apgar
Lake McDonald
Lake McDonald
Lake McDonald - zachód słońca

LAKE MCDONALD

https://www.nps.gov/glac/planyourvisit/hikinglakemcdonald.htm

Ten rejon wybrałam dla konnej, dwugodzinnej wyprawy, którą organizuje Swan Mountain Outfitters. Z jazdą nie mam nic wspólnego, w siodle siedziałam ostatni raz jakieś 20 lat temu, obawy były spore, ale pokusa większa. W połowie trasy już mnie korciło, żeby pokłusować. Jest to bardzo, bardzo wolna wędrówka, gęsiego, przez las. Widoków żadnych. Dopiero przy nawrotce, otoczenie się zmieniło. Przez krótką chwilę jechaliśmy przy rzece. Te kilka minut było wspaniałe.
Chyba więcej emocji byłoby poza parkiem, na otwartej przestrzeni. Ale jak na pierwszy raz, rewelacja! Ceny przystępne, do wyboru wiele różnych opcji.

https://www.swanmountainglacier.com/

Upper McDonald Creek - jazda konna
Upper McDonald Creek

GOING-TO-THE-SUN ROAD

82 km krętej i jedynej drogi, która przecina cały park. Obowiązuje tu zakaz poruszania się pojazdów dłuższych niż 6,4 m oraz szerszych niż 2,4 m. Do dyspozycji pozostają shuttle (podróż z Apgar do St.Mary i z powrotem zajmuje 7 godzin). Tu są wszystkie główne punkty, stąd też wyrusza się na poszczególne szlaki. Widać z niej dwa największe jeziora, McDonald i St.Mary. A przede wszystkim staje się najpiękniejszą atrakcją tego parku narodowego o zachodzie słońca. Przy Big Bend jest zatoczka, gdzie można zaparkować. Mimo że nie ma żadnej ścieżki czy miejsca, żeby przysiąść, będziecie chcieli zostać tu przez naprawdę dłuższą chwilę.

Going-to-the-Sun Road - widok
Going-to-the-Sun Road
Big Bend - łąki
Big Bend
Big Bend - zachód słońca
Big Bend Glacier National Park

LOGAN PASS

Najwyższy punkt w parku, do którego można dotrzeć samochodem (2,026 m). Tu również znajduje się Kontynentalny Dział Wodny, czyli umowna linia rozgraniczającą zlewnie Oceanu Spokojnego i Atlantyckiego (Continental Divide).
Do wyboru mamy popularny Hidden Lake Nature Trail, 2,25 km w pełnym słońcu, mocno pod górę po drewnianej kładce (140 m przewyższenia), przez dosyć surowy krajobraz, my nieszczęśliwie byliśmy w samo południe. Całość była płaska i nieciekawa. I jeszcze ta walka na parkingu przed. Warunkiem koniecznym jest odpowiednie światło, które zmienia tą trasę w perełkę.

Najbardziej żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na Highline Trail, 19 km szlak (240 m przewyższenia), który obejmuje najlepsze widoki na dolinę. Między innymi te co przy Big Bend. Biegnie powyżej Going-to-the-sun Road. To dopiero byłaby nagroda, widzieć tu wschodzące lub zachodzące słońce. Po drodze czeka Granite Park Chalet, gdzie można odpocząć i zjeść. Możliwe jest też odbicie do Grinnell Glacier Overlook, jeśli macie tylko jeden dzień na hiking.

Highline Trail jest nietypową pętlą, wrócić można shuttle’m. Najważniejsza decyzja, to gdzie zostawić samochód. Wyruszamy z Logan Pass lub The Loop (będzie mocno pod górę na początku, 670 metrów przewyższenia). Oba parkingi zapełniają się błyskawicznie, przy czym ten drugi liczy około 20 miejsc. Znaczenie ma też rozkład jazdy shuttle. Jakie mamy opcje? Możemy zostawić auto przy The Loop, dojechać parkowym transportem do Logan Pass, pokonać szlak i zejść do czekającego auta. Wtedy trzeba sprawdzić, o której godzinie odjeżdża pierwszy shuttle. Druga opcja to zaparkować przy Logan Pass, przejść szlak i wrócić z The Loop na parking – tu znaczenie ma ostatni kurs. Trzeba też pamiętać, że kolejka do shuttle potrafi być na godzinę czekania (wchodzi tylko 12-20 osób, w zależności jak duży bus przyjedzie, z częstotliwością 15-30 minut). Podobno dwa miejsca są gwarantowane dla wracających z Highline Trail.

https://www.nps.gov/glac/planyourvisit/upload/St-Mary-Valley.pdf

Hidden Lake Nature Trail
Hidden Lake - jezioro
Hidden Lake

RISING SUN

Sun Point Nature Trail to bardzo króciutki szlak, prosto z parkingu Sun Point schodzimy do rozległych skałek, z których rozciąga się szalenie popularna widokówka. Niewiele dłuższa trasa w przeciwnym kierunku obejmuje 3 wodospady, Baring, Saint Mary oraz Virginia Falls. Pierwszy był wyjątkowo skromny i zawróciliśmy, może niepotrzebnie. Szlak prowadzi przez gęste zarośla i odradzający się po pożarze las.

v
Saint Mary Lake - kolor wody
Saint Mary Lake - widok
Sun Point Nature Trail
Wild Goose Island
Wild Goose Island

MANY GLACIER

To najbardziej oddalony rejon Parku Narodowego Lodowców, ze szlakami, których pokonanie zajmuje kilka godzin. Dzięki czemu ludzi jest niewiele i spektakularną przyrodę mamy tylko dla siebie. Dotarliśmy tu późniejszym popołudniem, droga jest wymagająca. Utwardzona, ale pełna dziur, nie da się jechać szybciej. W ramach rozeznania czego możemy się po Many Glacier spodziewać, zdecydowaliśmy się na Swiftcurrent Nature Trail, 3,7 km pętlę, przechodzącą w Grinnel Glacier Trailhead, a którą ostatacznie dojdziemy do Grinnel Lake (5,47 km lub 1,77 km przy przepłynięciu dwóch jezior, Swiftcurrent i Josephine, łódką), najładniejszego jeziora jakie widzieliśmy. Woda w nim nawet w pochmurny dzień jest żywo zielona. Rozpadało się, czekała nas godzinna, piesza trasa powrotna, ale warto było! Co ciekawe, szlak został otwarty dosłownie dzień wcześniej. Niedźwiedzie nie spieszyły się z opuszczeniem okolicy.

https://www.nps.gov/glac/planyourvisit/upload/Many-Glacier.pdf

Swiftcurrent Lake
Swiftcurrent Lake
Grinnel Lake
Grinnel Lake
Grinnel Lake - wodospad

Mieliśmy ogromny dylemat czy dzień wyjazdu (czekała trasa do Oregonu) w przynajmniej połowie przeznaczyć na Grinnel Glacier Viewpoint (8,52 km lub 5,79 km z użyciem łódki, 488 m przewyższenia), który został nam opisany jako kawałek Alaski. Dopiero na miejscu zrozumieliśmy co autor miał na myśli. Gdybyśmy tu nie dotarli, stwierdziłabym, że parku w ogóle nie zwiedziliśmy. Zjawisko!
Trasa o dziwo poszła nam błyskawicznie, nie była męcząca, tempo mieliśmy konkursowe. Możliwe, że przyczynił się do tego fakt, że o konkretnej godzinie musieliśmy być przy przystani na dole, żeby załapać się na łódkę i zaoszczędzić czas i kilometry. Nigdy takiego wyniku nie miałam. Satysfakcja niesamowita.

Grinnel Glacier pomiędzy rokiem 1966 a 2015 zmalał aż o 45%. Uznawany za najpopularniejszy lodowiec, ale mimo to nie było tu tłumów.

Jeśli chcecie w ogóle skorzystać z łódki (27,50$), nie wspomnę o wybranej godzinie, konieczna jest rezerwacja. Nam dwukrotnie się nie udało. Za trzecim razem, stojąc w kilkunastoosobowej grupie, która została z kwitkiem, zawiadujący biznesem ogłosił, że zostało mu jedno miejsce. Mój mąż od razu mnie wypchnął mówiąc, że on pobiegnie, a żona niech płynie. Widząc ile nas jest, zorganizowali specjalny, dodatkowy kurs tylko dla tych, którzy planowali wspinaczkę do Grinnel Glacier.

http://glacierparkboats.com/tour/many-glacier/

Many Glacier - Swifcurrent Lake
Swifcurrent Lake
Many Glacier - Grinnel Lake
Grinnel Lake
Grinnel Glacier Trailhead
Grinnel Lake - widok z góry
Grinnel Glacier Trailhead - trasa
Grinnel Lake - panorama
Grinnel Glacier Trailhead - wodospad
Grinnel Glacier Viewpoint - kolor wody
Grinnel Glacier Viewpoint
Grinnel Glacier Viewpoint
Grinnel Glacier Viewpoint - kra
Grinnel Glacier Viewpoint - lodowiec
Grinnel Glacier Viewpoint - lodowiec z bliska
Grinnel Glacier Viewpoint - brzeg
Grinnel Glacier Viewpoint - jezioro

NOCLEG

Najbardziej znanym operatorem, zakładam, że największym, jest Xanterra. Ich budynki są historyczne, trafiają się prawdziwe perełki, takie jak tutaj. Lake McDonald Lodge i Many Glacier Hotel to moi faworyci. Wszystkich miejsc noclegowych jest aż 6, przy czym niech was to nie uśpi! Na dwa miesiące przed naszym wylotem wszystko prócz Many Glacier było wyprzedane.

https://www.glaciernationalparklodges.com/lodging

Alternatywą jest baza noclegowa Pursuit. Część znajduje się poza parkiem. Parterowy motel w Apgar, który nam przypadł, powiał grozą, gdy zobaczyliśmy siedzących przed drzwiami, na wprost zaparkowanych samochodów, ludzi. Jeszcze ten cały rwetes przemieszczających się od knajpy do sklepu / ze sklepu do knajpy, turystów. Ale pokoje okazały się zaskakująco duże, z dwoma sypialniami, ciche (po zachodzie słońca nie było żywego ducha) i w sumie fajne. A na pewno najtańsze. Trzeciego dnia przenieśliśmy się do St.Mary Village, nie mam żadnych uwag. Czysto, schludnie i cicho.

https://www.glacierparkcollection.com/lodging/

Gdybym miała możliwość na pewno zdecydowałabym się na nocleg w Lake McDonalds Lodge. W naszym przypadku mielibyśmy 20 minut bliżej na wycieczkę konną (z samego rana), a poza tym to tylko ze względu na budynek i restaurację. Many Glacier jest drogie, ale wybitnie położone. Gnaliśmy ile sił, żeby zdążyć na pierwszy kurs łódką, troszkę się zasiedzieliśmy na śniadaniu. Wpadając na przystań widziałam jak odpływa, więc nocując tutaj zaoszczędzimy godzinę lekko, pytanie na ile to wyceniamy. Ja pierwotnie w ogóle nie zakładałam, że ten rejon odwiedzimy (kluczowy błąd).

Many Glacier Hotel
Many Glacier Hotel

POSIŁKI

Eddie’s Café w Apgar nie nadaje się do niczego. No może poza koktajlem jagodowym. Porzuciliśmy pomysł jedzenia tu śniadań na rzecz Lake McDonald Lodge. Uczta! Owsianka ze świeżymi malinami, borówkami i truskawkami… Kolacje też świetne. Zarówno w barze jak i głównej restauracji.
Zaskakująco smaczne śniadanie i lunch w St. Mary Village, nic oryginalnego, ale świeże i nie fast food. Taki sobie obiad w Many Glacier Hotel. Spodziewałam się czegoś więcej po takiej lokalizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *